Gdy 8 lat temu Robert Kubica uległ bardzo poważnemu wypadkowi w samochodowym rajdzie w Ligurii wyłącznie niepoprawni optymiści dawali mu szanse na powrót do królowej motosportu. Lekarze zajmujący się naszym najlepszym kierowcą w historii mówili wprost – „Pozostaje liczyć na cud”. Pot, krew, łzy – taką frazą można określić walkę o powrót na tor krakowianina, który jak się okazało – od przyszłego sezonu będzie podstawowym kierowcą Williamsa. Dziennikarze z Wysp Brytyjskich twierdzą, iż historia Kubicy jest doskonałym scenariuszem na hollywoodzki film.

Obiecujące początki

Robert Kubica mknął nie wolniej, niż swym bolidem przez poszczególne szczeble kariery zawodowego kierowcy. Zaczynał od torów kartingowych, by następnie przedrzeć się pomimo ogromnej konkurencji przez klasy królowej sportów motorowych. W konsekwencji stał się testowym kierowcą ekipy BMS Sauber. W Szwajcarsko-Niemieckiej kooperacji wysadził z fotela głównego kierowcy mistrza świata – Kanadyjczyka Jacquesa Villeneuve. Młody Kubica zachwycał nie tylko rezultatami, ale także współpracą z głównymi inżynierami wspomnianej stajni. Kariera Kubicy nabierała rozpędu – dosłownie i w przenośni, bowiem w międzyczasie wygrał swoje pierwsze w historii Grand Prix – żeby było bardziej romantycznie – w ojczyźnie swego rywala, czyli w Kanadzie. Spektakularny transfer do francuskiej stajni Renault okazał się nie tylko ogromną nobilitacją, ale także zdaniem ekspertów – zapowiedzią przyszłego, nowego mistrza świata. Plany pokrzyżował groźny wypadek…

kubica

Niemożliwe nie istnieje

Niebezpieczne zdarzenie miało miejsce w Ligurii podczas rajdu Ronde di Andora koło Savony. Był luty 2011 roku – pierwsze doniesienia medialne nie napawały optymizmem, a jeden z wyroków forsowanych przez dziennikarzy oblegających szpital Pietra Ligure był wyjątkowo dramatyczny – Kubicy grozi amputacja ręki. Od tego momentu przez kolejne 8 lat Robert Kubica odbył kilkadziesiąt poważnych zabiegów i tysiące godzin żmudnej rehabilitacji. Pomimo negatywnych rokowań światowej klasy specjalistów z dziedziny medycyny Kubica dopiął swego i stopniowo – wbrew nadziei fanów rozpoczął powolny powrót na szczyty.

Metoda małych kroków

W momencie, gdy ręka powróciła do sprawności na poziomie kilkunastu procent krakowianin rozpoczął testy na symulatorze. Pomagał inżynierom z Mercedesa, choć nikt nie żywił nadziei, iż może on kiedykolwiek wrócić na fotel kierowcy prestiżowej klasy F1. Jak mówił właściciel stajni – pomoc Roberta okazała się ogromna w kreowaniu konstrukcji pojazdu na nowy sezon. Z czasem Robert mógł już prowadzić auto, jednak za sprawą specyficznych rozwiązań, które ograniczały forsowanie kontuzjowanej ręki. Wrócił do rajdów, choć wielu pukało się w czoło. Choć nie osiągał wybitnych rezultatów, to widok Kubicy za kierownicą po tak ciężkiej kontuzji był symboliczny zwłaszcza dla jego fanów. Metoda małych kroków okazała się skuteczna.

robert

Powrót na który czekali wszyscy

W nadchodzącym sezonie Robert Kubica będzie pierwszym kierowca ekipy Williams – taki komunikat usłyszeliśmy na konferencji w Abu Dhabi. Niewątpliwie jest to głos na który czekali wszyscy, zaś cała historia stanowi idealny scenariusz na filmowy hit zza oceanu. Pozostaje mieć nadzieję, że Roberta Kubicę spotkamy nie tylko w kinie, ale także na najwyższym stopniu podium.
Przy współpracy z https://www.centercar.pl/partscatalogue/, sklepem z częściami samochodowymi.