Równouprawnienie to obecnie częściej pole dla drwin, rzadziej – temat o znaczeniu politycznym. Przypomina się kultowa scena jednego z polskich filmów z niezapomnianym tekstem Zbigniewa Buczkowskiego – „Morda w kubeł i do garów!”. Choć żart ma charakter słodko-kwaśny okazuje się, że postulat wcale nie musi być powielonym stereotypem. Dowód stanowią kierowcy trucków… Czyli wątłe kobiety robiące kilka tysięcy kilometrów tygodniowo. Niemożliwe? A jednak!

Egzamin na prawo jazdy.

W przypadku tirów egzamin dotyczy najczęściej kategorii C+E, mówi nam przedstawiciel magazynu Menadżer Floty. Jest to proces o wiele bardziej skomplikowany i wymagający znacznie większej fachowości niż standardowa kat.B. Wielu egzaminatorów podchodzi do kobiet z dużym dystansem. Niestety większość stanowią co tu dużo kryć – szowiniści. I choć liczba mężczyzn za kierownicą tira jest nadal znacznie większa – szacuje się, iż kobiety stanowią do 2% kierowców ciągników z czego nie każda korzysta z uprawnień do celów zawodowych, to tendencja jest zwyżkowa. Zdawalność również trudno oszacować – ilość podejść wcale nie musi odzwierciedlać umiejętności kierowcy, ale kobiety jak wiemy z opinii egzaminatorów wcale nie radzą sobie gorzej. Wynika to głównie z faktu, że większość z nich ma przeszłość powiązaną z truckiem. Najczęściej ojciec, lub starszy brat parał się podobną profesją co motywowało daną przedstawicielkę płci pięknej do osiągnięcia podobnych celów. I choć praca ma swoje blaski i cienie kobiety jeżdżące za kółkiem tracka wcale nie są tym przerażone.

Co najbardziej irytuje kobietę?

Jest wiele minusów i uciemiężeń związanych z tym fachem. Dla kobiet zdecydowanie najtrudniejsze są warunki sanitarne, które umówmy się – w większości przypadków są kiepskie. Oczywiście mężczyźni wymagają w tych aspektach o wiele mniej i stąd również wynika seria stereotypów dotyczących tym razem mężczyzn za kółkiem kolosa. Że goryl, że gruby, że śmierdzi… Znamy te pojęcia z parkingów i stacji benzynowych. Jednak okazuje się, że można sobie nieźle radzić dbając o higienę – potrzebny jest tylko skuteczny sposób. Kobiety najczęściej korzystają z kompleksowo wyposażonych stacji benzynowych oraz zajazdów. Nowsze modele trucków posiadają kabinę wyposażoną w odpowiednie instrumenty przeznaczone dbaniu o higienę niestety w Polsce to nadal rzadkość. Irytują także długie trasy nie tyle ze względu na to, że są męczące, ale przede wszystkim dlatego, że stanowią rozłąkę z najbliższymi, co dla kobiet – istot cokolwiek wrażliwych może być nie lada problemem. Toteż statystyki mówią jasno – przeważający procent kobiet pracujących w tym fachu to singielki bez zobowiązań.

Syndrom kobiety kierowcy.

Baba za kółkiem z pewnością przykuwa uwagę innych kierowców. Wystarczy usłyszeć jej głos w radio CB, aby natychmiast odezwało się wielu mężczyzn. Często jej rola stanowi obiekt drwin i żartów jednak nie zraża to przedstawicielki płci pięknej. Wszak dość w nich niezłomności i uporu, aby pracować na tak wymagających stanowisku, więc dlaczego miałyby się przejmować docinkami zakompleksionych panów? Powstaje pytanie – czy syndrom kobiety kierowcy ma znaczenie w przypadku podjęcia pracy? Niestety tak. Szefowie i zatrudniający firm transportowych nie biorą ludzi w ciemno. Liczy się rzetelność i profesjonalizm. Niestety jest to podobnie jak w środowisku egzaminatorów grupa zamknięta, często składająca się z szowinistów. Na szczęście istnieją jeszcze tacy, którzy są w stanie dać szansę kobiecie na stanowisku kierowcy tira.